Lista i teksty utworów - Konkurs Francophonie Poetique 2012

Commentaires

Transcription

Lista i teksty utworów - Konkurs Francophonie Poetique 2012
Załącznik n°2
VII Konkurs Recytatorski
„Francophonie Poétique 2012”
„ACADIE”
Utwory konkursowe
- lista
- teksty
Lista utworów
1.
Hector de Saint-Denys Garneau, przekład Marek Baterowicz
- Commencement perpétuel / Początek nieustanny
- Quitte le monticule / Opuść wzgórze
2.
Anne Hébert, przekład Marek Baterowicz
- La fille maigre / Chuda dziewczyna
3.
Rina Lasnier, przekład Marek Baterowicz
- Ensemble / Razem
- Iles / Wyspy
- Simplicité / Prostota
4.
Gilles Hénault, przekład Marek Baterowicz
- Traversée / Podróż morska
5.
Gatien Lapointe, przekład Marek Baterowicz
- Ode au Saint-Laurent / Oda do Świętego Wawrzyńca
6.
Gaston Miron, przekład Marek Baterowicz
- Pour mon rapatriement / Na powrót mój do ojczyzny
7. Michèle Lalonde, przekład Marek Baterowicz
- O longue lente délivrance / Długie dalekie wyzwolenie
8. Michel Beaulieu, przekład Marek Baterowicz
- Peuple de la neige/ Naród śniegu
9. Emile Nelligan, przekład Joanna Paluszkiewicz-Magner
-
x
/ Ignacemu Paderewskiemu – utwór obowiązkowy (eliminacje półfinałowe - II etap)
- Mazurka / Mazurek
- Chopin / Szopen
- Le vaisseau d'or / Złoty statek
- Soir d’hiver / Zimowy wieczór
1
II ETAP (ELIMINACJE PÓŁFINAŁOWE)

UTWÓR OBOWIĄZKOWY W JĘZYKU POLSKIM
Emile Nelligan - Ignacemu Paderewskiemu, przekład Joanna Paluszkiewicz-Magner (p. 45) - 648
Mistrzu, gdy usłyszałem spod palców magicznych,
Dźwięki Nokturnu, jakby złotych szmerów brzmienie,
Gdy usłyszałem czysty, niczym przebudzenie,
Głos, co wzniósł się jak wonie gwiezdnych sfer muzycznych,
Zdało się, że w anielskich harmoniach rytmicznych,
I błękitnego słońca ogrzany promieniem,
W tobie ożył: snu śmierci przemógł otępienie,
Wzbił się znów biały łabędź, suchotnik tragiczny.
Bo wskrzesiłeś fortepian jego wszechmocarny,
Wasze dusze mistycznym pierścieniem się zwarły,
Powiązane przedziwnym łańcuchem sekretów.
Tak, bądź dumny, o mistrzu, z boskiego natchnienia
Nadanego Ci z niebios, byś w duszach poetów
Przejął dreszczem duszę wielkiego Szopena!
2
 UTWORY DO WYBORU
Antologia poezji Quebeku / Anthologie de la poésie québécoise, pod redakcją Józefa Heisteina; wybór tekstów i posłowie Eva
Kushner; Tłumaczenie wierszy Marek Baterowicz, Uniwersytet Wrocławski, 1985.
II i III Etap - 1 utwór z listy w języku francuskim
Wiersze poetów akadyjskich w języku francuskim
Tłumaczenia na język polski.
III etap – recytacja przekładu na język polski utworu w
języku francuskim recytowanego w II etapie
I. Hector de Saint-Denys Garneau
Commencement perpétuel (p. 18) - 650
Początek nieustanny (str. 19) - 603
Un homme d’un certain âge
Plutôt jeune et plutôt vieux
Portant des yeux préoccupés
Et des lunettes sans couleur
Est assis au pied d’un mur
Au pied d’un mur en face d’un mur
Mężczyzna w pewnym wieku
Raczej młody i zarazem stary
Noszący bezbarwne okulary
Na zatroskanych oczach
Siedzi pod murem
Pod murem i na wprost muru
Il dit je vais compter de un à cent
A cent ça sera fini
Une bonne fois une fois pour toutes
Je commence un deux et le reste
Mówi policzę od jednego do stu
Przy stu wszystko się skończy
Na dobre i na zawsze
Zaczynam jeden dwa i tak dalej
Mais à soixante-treize il ne sait plus bien
Ale przy siedemdziesiąt trzy już nie wie
C’est comme quand on croyait compter les coups de minuit
Et qu’on arrive à onze
Il fait noir comment savoir
On essaye de reconstruire avec les espaces le rythme
Mais quand est-ce que ça a commencé
Jest tak jakby odliczał uderzenia o północy
A gdy usłyszy jedenaste
Zapada mrok i jak dostrzec go
Staramy się odtworzyć rytm przestrzeni
Ale od kiedy to wszystko się zaczęło
Oczekujemy następnej godziny
Et l’on attend la prochaine heure
Il dit allons il faut en finir recommençons une bonne fois
Une fois pour toutes
De un à cent
Un...
Mówi: wreszcie trzeba z tym skończyć
Zacznijmy wszystko raz jeszcze
Jeszcze raz od początku
Od jednego do stu
Jeden....
Quitte le monticule (fragment, p. 32) - 624
Opuść wzgórze (fragment, str. 33) - 579
Mon coeur cette pierre qui pèse en moi
Mon coeur pétrifié par ce stérile arrêt
Et regard retourné vers les feux de la ville
Et l’envie attardée aux cendres des regrets
Et les regrets perdus vers les pays possibles
Moje serce ten kamień, co ciąży we mnie
Moje serce skamieniałe w jałowym postoju
I spojrzeniu zwróconym w stronę świateł miasta
I dawnym pragnieniu z żalów i popiołu
Żalów utraconych w nieodkrytych krajach
Ramène ton manteau, pèlerin sans espoir
Ramène ton manteau contre tes os
Rabats tes bras épars de bonheurs désertés
Nałóż twój płaszcz, pielgrzymie bez nadziei
Nałóż płaszcz na swoje kości
Poskrom rozwarte ramiona szczęść porzuconych
Ramène le manteau de ta pauvreté contre tes os
Et la grappe séchée de ton coeur pour noyau
Laisse un autre à présent en attendrir la peau
Nałóż na kości płaszcz twojego ubóstwa
a uschłe na pestkę grono twego serca
oddaj innemu, by wzruszyć jego skórę
Quitte le monticule impossible au milieu
D’un pays dérisoire et dont tu fis le lieu
De l’affût au secret à surprendre de nuit
Au secret d’un mariage où déserter l’ennui.
Opuść niepojęte wzgórze, wyniosłe,
W kraju szyderstwa, który stał się miejscem
Czyhającej nocą pułapki sekretnej
W sekrecie złudzeń, że umkniesz tęsknocie.
3
II. Anne Hébert
La fille maigre (p. 38) - 596
Chuda dziewczyna (str. 39) - 604
Je suis une fille maigre
Et j’ai de beaux os.
Jestem chudą dziewczyną
I piękne mam kości
J’ai pour eux dse soins attentifs
Et d’étranges piétés
Pielęgnuję je starannie,
Otaczam je troską.
Je les polis sans cesse
Comme de vieux métaux.
I poleruję bez przerwy
Jak stare metale.
Les bijoux et les fleurs
Sont hors de saison.
Klejnoty i kwiaty
Zupełnie wyszły z mody.
Un jour je saisirai mon amant
Pour m’en faire un reliquaire d’argent.
Kiedyś pochwycę mego kochanka,
By zrobić zeń relikwiarz w srebrze.
Je me pendrai
A la place de son coeur absent.
Powieszę się tam
Gdzie biło jego nieobecne serce.
Espace comblé,
Quel est soudain en toi cet hôte sans fièvre?
Przestrzeń już wypełniono,
Kim jest ów gość co w tobie nagle zamieszkał?
Tu ,marches
Tu remues;
Chacun de tes gestes
Pare d’effroi la mort enclose.
Idziesz spokojnie dalej,
Poruszasz się,
A każdy twój gest ze strachem
Broni się przed ukrytą śmiercią.
Je reçois ton tremblement
Comme un don.
Twoje drżenie
spada na mnie jak dar.
Et parfois
En ta poitrine, fixée,
J’entrouvre
Mes prunelles liquides
A czasem
W twej piersi, utwierdzona,
Rozchylam
Moje płynne źrenice
Et bougent comme une eau verte
Des songes bizarres et enfantins.
I wirują w nich
Jak zielona woda
Sny tajemnicze, dziecinne.
4
III. Rina Lasnier
Ensemble (p. 76)
Razem (str. 77)
Par le seul désir de durer ensemble
Nous sommes à l’image l’un de l’autre;
Par le seul flamboiement du coeur qui saute
Nous sommes ce que le feu rassemble.
W jednym pragnieniu pozostania razem
Odbijamy się w sobie jak lustra;
Łuną jedyną, co serca porusza
Jesteśmy tym, co ogień zagarnie.
Par toute l’âme sans ressemblance
Nous sommes étrangers l’un à l’autre;
Par la nuit qui tient le soir et l’aube
Nous sommes l’amour sans délivrance
Iles (p. 78) - 591
Przez dusze nasze – każda z nich odmienna,
Obcy jesteśmy sobie i dalecy;
Przez noc, która zmierzch i jutrzenkę dzierży,
Miłością jesteśmy, co nie zna wyzwolenia.
Wyspy (str. 79) - 592
Nous sommes les fiancées de la mer
Scellées de soleil et palmées de joie,
Nous sommes ce poids d’amour et de proie
Pour fixer l’immensité de la mer.
Oto jesteśmy, narzeczone morza,
Z pieczęcią słońca, z płetwami radości,
Jesteśmy ciężarem zdobyczy i miłości,
Który oznaczy bezmiar morza.
La mer est montée de ses amertumes
Où se dressent ses morts couleur de lune
Pour élever des cimes de colère,
La mer se délave de nos chimères.
Morze wezbrało żalem i goryczą
Unosząc swych zmarłych o barwie księżyca
I aby z gniewu szczyty wznieść jak płomień,
Morze obmywa się z naszych urojeń.
O mais complices de nos mariniers,
Sur les anneaux de vos filets de lin
Retissez nos promesses maille à maille,
Eployéz le voile des fiançailles.
O dłonie, wspólniczki naszych marynarzy,
Na kółkach waszych sieci lnianych
Utkajcie, oczko za oczkiem, nowe obietnice
I żagiel zaręczyn wysoko rozwińcie.
Laissez la mer s’apaiser entre nos archipels,
Nous sommes les amantes des ses bras ouverts ;
Laissez-la se reclouer, O pusillanime.
Aux calmes blessures de ses abîmes.
Niechaj morze ukoi się w naszych zatokach
Oddajemy się w jego miłosne ramiona;
Niechaj znów przybije, małodusznością syte,
Do cichych ran w otchłaniach nieprzebyte.
Simplicité (p. 82) - 802
Prostota (str. 83) - 683
Un coeur simple comme la ronce dans sa fleur
et qui n’impose pas sa peine g l’étoile similaire ;
comme les carnassiers aux traces légères d’ignorance,
comme un coffret cédant son trésor à l’interdit de la clef ;
comme la neige renonçant au jeu des avalanches ramifiées
pour les jeux durs et es représailles de l’enfance.
Serce proste jak cierń otoczony kwiatem,
nie rzuca swego bólu gwieździe bliźniaczej;
jak drapieżne zwierzę o śladach nieuchwytnych,
jak szkatułka chroniąca skarb w interdykcie klucza;
jak śnieg co poniechał gry w rozgałęzione lawiny
wybierając grę bezlitosną i kary z lat dzieciństwa.
Un coeur sauvage comme la cible que n’effraie point la flèche
et comme la flèche trempée que n’affole point le vent ;
comme l’oiseau n’ébruitant jamais l’énigme de l’hiver,
comme une femme calme dans la rade de ses cheveux ;
comme la neige achevant dans l’architecture du songe
les paroles informes des eaux aveuglées de hauteur.
Un amour simple et familier comme deux voix pigeonnières
à ras d’avril et de rires roulés en notes de gouttières
et l’hiver est un fantôme pourchassé d’une fête....
Serce dzikie jak tarcza, co nie przerazi strzały
i jak grot hartowany, co nie lęka się wiatru;
jak ptak, który nigdy zagadki zimy nie zdradzi,
jak kobieta łagodna w redzie swych włosów;
jak śnieg dopełniający w snu architekturze
mgliste słowa wód oślepionych otchłanią.
Miłość prosta i zwykła jak głos pary gołębi
u progu kwitnienia i nuty śmiechu śmigające w rynnach,
gdy zima jest widmem wygnanym z festynu....
5
IV. Gilles Hénault
Traversée (p.98) - 413
Podróż morska (str. 99) -372
Roulis tangage flibuste au loin des embruns
Que n’es-tu là avec tes deux mains sur les vagues
Avec tes yeux contempteurs des distances
Et tes seins au soleil
Fleurs nues au soleil
Okręt jak korsarz kołysze się w mgłach,
Czy to nie ty na falach kładziesz twoje dłonie
A twoje oczy gardzą odległością
I twoje piersi w słońcu
Nagie kwiaty w słońcu
Soleil de mes hivers boréaux
Que n’es-tu là devant moi qui crie
à la porte du néant
Devant moi au large de sept mers
sur le versant de l’autre monde
Avec quel équipage! Et parmi les mots les plus durs
Słońca moich borealnych zim
Czy to nie ty przede mną, gdy wołam
Przed bramą pustki
Przede mną na kresach siedmiu mórz,
Na zboczu zaświatów
Z jakąż załogą! I wśród najtwardszych słów.
Les icebergs sont à la dérive dans mes yeux
Góry lodowe dryfują w moich oczach.
V. Gatien Lapointe
Ode au Saint-Laurent (fragment, p. 158) - 726
Oda do Świętego Wawrzyńca (fragment, str. 159) - 661
Ma langue est d’Amérique
Je suis né de ce paysage
J’ai pris souffle dans le limon du fleuve
Je suis la terre et je suis la parole
Le soleil se lève à la plante de mes pieds
Le soleil s’endort sous ma tête
Mes bras sont deux océans le long de mon corps
Le monde entier vient frapper à mes flancs
Mój język rodem z Ameryki
Zrodziłem się z tego krajobrazu
Oddech zaczerpnąłem w mule rzeki
Jestem ziemią i jestem słowem
Słońce wschodzi pod podeszwą mych stóp
Słońce zasypia pod moją głową
Moje ramiona to oceany po obu stronach ciała
Cały świat stuka do bram moich boków
J’entends le monde battre dans mon sang
Słyszę jak świat tętni w mojej krwi
Je creuse des images dans la terre
Je cherche une ressemblance première
Mon enfance est celle d’un arbre
Neiges et pluies pénètrent mes épaules
Humus et germes montent dans mes veines
Je suis mémoire je suis avenir
J’ai arraché au ciel la clarté de mes yeux
J’ai ouvert mes paumes aux quatre vents
Je prends règne sur les saisons
Mes sens sont des lampes perçant la nuit
Drążę obrazy w ziemi
Szukam pierwszego podobieństwa
Moje dzieciństwo jest jak młode drzewo
Śniegi i deszcze przenikają moje plecy
Wilgoć i pędy kiełkują w moich żyłach
Jestem pamięcią i przyszłością
Wydarłem niebu jasność moich oczu
Otworzyłem dłonie na cztery wiatry
Panuję nad porami roku
Moje zmysły jak lampy przeszywają noc
Je surprendrai debout le jour naissant
Czuwając, zaskoczę dzień, który się rodzi.
VI. Gaston Miron
Pour mon rapatriement (p. 172) - 437
Na powrót mój do ojczyzny (str. 173) - 392
Homme aux labours des brûlés de l’exil
selon ton amour aux mains pleines de rudes conquêtes
selon ton regard arc-en-ciel arc-bouté dans les vents
en vue de villes et d’une terre qui te soient natales
Człowieku z pól pogorzelisk wygnania
twoją miłością u rąk pełnych cierpkich łupów
twoim spojrzeniem jak łuk tęczy na wietrze
szukając miast i ziemi tobie ojczystych
je n’ai jamais voyagé
vers autre pays que toi mon pays
nie podróżowałem nigdy
do innych krain niż ty mój kraju
un jour j’aurai dit oui à ma naissance
j’aurai du froment dans les yeux
je m’avancerai sur un sol, ému, ébloui
par la pureté de bête que soulève la neige
kiedyś przytaknę moim narodzinom
odkryję pszenicę w oczach
będę szedł po ziemi, wzruszony, olśniony
zwierzęcą czystością, którą śnieg unosi
un homme reviendra
d’en dehors du monde
i oto człowiek powróci
spoza granic świata
6
VII. Michèle Lalonde
O longue lente délivrance (p. 250) - 565
Długie dalekie wyzwolenie (str. 251) - 547
ô longue lente délivrance
O długie dalekie wyzwolenie
qui brisera nos liens de chanvre
nous sommes des esclaves lasses
et des bandeaux d’acier ceignent nos fronts d’ivoire
on nous a capturées à l’aurore
comme des proies diaphanes
które rozerwie nasze powrozy z konopii
oto my utrudzone niewolnice
stalowe opaski na czołach ze stalowej kości
pojmano nas o świcie
niczym wątłą zdobycz
le cercle inconstant de nos bras brisés
se clôt sur la haute colonne de marbre noir
nous sommes impuissantes
à nous dégager des chaînes
qui étreignent nos corps meurtris
l’attente paralysante nous épuise
la solitude nous pèse
lourde amphore sur l’épaule rompue des heures
et nous sombrons
comme des épaves
dans les remous d’un sommeil sournois
nietrwały krąg naszych ramion znużonych
splata się na najwyższej kolumnie z czarnego marmuru
bezsilne nie potrafimy
zrzucić z siebie łańcuchów
które ściskają nasze poranione ciała
oczekiwanie wyczerpuje nas i obezwładnia
a samotność nas boli
ciężka amfora na plecach pękająca od godzin
i toniemy
jak wrak pełen rozbitków
w wirach skrytego snu
avec notre seule fatigue
pour rivage
za cały brzeg mając tylko
nasze zmęczenie
VIII. Michel Beaulieu
Peuple de la neige (p. 324) - 606
Naród śniegu (str. 325) - 585
je te salue
peuple de la neige
peuple abrité dans tes repaires
peuple d’hibernation
peuple de la petite misère
et du reniflement quotidien
je te salue dans tes outrages
dans tes renoncements
tu mâches les feuilles glacées
le sang
le plomb
la fragilité des paumes
tu passes les frontières
où l’histoire n’a plus de lois
je te salue
peuple de la neige
l’estomac déserté
dans l’euphorie de tes illusions
peuple d’instinct
peuple minéral
peuple de la langue interdite
et de la sublime simplicité
je te salue dans tes ravages
dans tes éclatements
quand tu respires
l’ongle de la glace
et qu’au plaisir offert
tu te dépouilles en tremblant
pozdrawiam ciebie
narodzie śniegu
narodzie chroniący się w kryjówkach
narodzie hibernacji
narodzie skromnego ubóstwa
i codziennej zadyszki
pozdrawiam ciebie w twych zniewagach
w twoich wyrzeczeniach
przeżuwasz zmarznięte liście
kres
ołów
wrażliwość dłoni
przekraczasz granice
gdzie historia nie zna już praw
pozdrawiam ciebie
narodzie śniegu
z opustoszałym żołądkiem
w euforii twych złudzeń
narodzie instynktu
narodzie minerałów
narodzie zakazanego języka
i promiennej prostoty
pozdrawiam ciebie w twoich klęskach
i w twoich wybuchach
kiedy oddychasz
szpon bryły z lodu
a na dar rozkoszy
obnażasz się z drżeniem
7
IX. Emile Nelligan, „Poezje” (wybór, opracowanie i przekład Joanna Paluszkiewicz-Magner, Wydawnictwo Nowy
Świat, 2003; na podstawie krytycznego wydania dzieł wszystkich E.N., Oeuvres complètes, Montréal, Fides, 1991)
1.
Mazurka (p. 46) - 623
Mazurek (p. 47) - 558
Rien ne captive autant que ce particulier
Charme de la musique où ma langueur s'adore,
Quand je poursuis, aux soirs, le reflet que mordore
Maint lustre au tapis vert du salon familier.
Nic tak nie porywa, jak niewysłowiony
Czar melodii, której kochać nie przestanie
Tęsknota, gdy o zmierzchu widzę na dywanie
Rozzłocone blaski w salonie znajomym.
Que j'aime entendre alors, plein de deuil singulier,
Monter du piano, comme d'une mandore,
Le rythme somnolent où ma névrose odore
Son spasme funéraire et cherche à s'oublier!
Tak lubię wtedy, w żalu dziwnym pogrążony,
Słyszeć w dźwiękach pianina niczym lutni granie,
Neuroza, zasłuchana w rytmu kołysanie,
Czuje własny żałobny spazm nieukojony.
Gouffre intellectuel, ouvre-toi, large et sombre,
Malgré que toute joie en ta tristesse sombre,
J'y peux trouver encor comme un reste d'oubli,
O duchowa otchłani, odemknij swe tonie,
I choć cała ma radość w smutku twym utonie,
Może dana mi będzie chwila zapomnienia,
Si mon âme se perd dans les gammes étranges
De ce motif en deuil que Chopin a poli
Sur un rythme inquiet appris des noirs Archanges.
Jeśli dusza ma zginie w tonów niezwykłości,
Żałobnego motywu melodii Szopena,
Której go nauczyły Anioły ciemności.
2.
Chopin (p.48) – 437
Szopen (p. 49) – 457
Fais, au blanc frisson de tes doigts,
Gémir encore, ô ma maîtresse!
Cette marche dont la caresse
Jadis extasia les rois.
Niech pod twych palców śnieżnym drżeniem
Zabrzmi, kochanko ma i pani,
Ten marsz, co dźwięku pieszczotami,
Królów wprowadzał w zachwycenie.
Sous les lustres aux prismes froids,
Donne à ce coeur sa morne ivresse,
Aux soirs de funèbre paresse
Coulée dans ton boudoir hongrois.
Kandelabr chłodne śle spojrzenie,
Serce – uniesień szał omami
Niespiesznym żalem, wieczorami,
W pokoju z węgierskim wspomnieniem,
Que ton piano vibre et pleure,
Et que j'oublie avec toi l'heur
Dans un Eden, on ne sait où...
Niech płaczą dźwięki w twym pianinie,
I niech zapomnę, że czas płynie,
Niczym gdzieś w raju zagubiony....
Oh! fais un peu que je comprenne
Cette âme aux sons noirs qui m'entraîne
Et m'a rendu malade et fou!
3. Le vaisseau d'or (p. 68) - 634
Abym zrozumiał w jednej chwili,
Czerń tonów duszy wielkiej siły,
Bom przez nią chory i szalony!
Złoty statek (p. 69) - 629
C'était un grand vaisseau taillé dans l'or massif.
Ses mats touchaient l'azur sur des mers inconnues;
La Cyprine d'amour, cheveux épars, chairs nues,
S'étalait à sa proue, au soleil excessif.
To był statek potężny, wyciosany w złocie,
Maszty sięgały niebios na morzach nieznanych,
Naga Wenus cypryjska, o włosach rozwianych,
Na jego dziobie stała w słonecznej spiekocie.
Mais il vint une nuit frapper le grand écueil
Dans l'Océan trompeur où chantait la Sirène,
Et le naufrage horrible inclina sa carène
Aux profondeurs du Gouffre, immuable cercueil.
Pewnej nocy, podwodnej skały nie ominął,
Pośród toni zdradliwych śpiew Syren go zmylił,
I nagle sztorm straszliwy kadłub mu przechylił:
Runął w otchłań grobową ku morskim Głębinom.
Ce fut un Vaisseau d'Or, dont les flancs diaphanes
Révélaient des trésors que les marins profanes,
Dégoût, Haine et Névrose, ont entre eux disputés.
To był statek ze złota, o burtach świetlistych,
Dzieląc skarby z pokładu, trzech szyprów zawistnych,
Wstręt, Nienawiść, Neuroza, nie mogło się zgodzić.
Que reste-t-il de lui dans sa tempête brève?
Qu'est devenu mon coeur, navire déserté?
Hélas! Il a sombré dans l'abîme du Rêve!
Cóż się stało ze statkiem przez burzę targanym?
Z moim sercem podobnym opuszczonej łodzi?
Ach, zginęło niestety w urojeń otchłani!
4.
Soir d'hiver (p. 14) - 622
Ah! comme la neige a neigé!
Ma vitre est un jardin de givre.
Ah! Comme la neige a neigé!
Zimowy wieczór (p. 15) - 567
Ach, jakże śnieżnie na dworze!
Me okno – sad oszroniony.
Ach, jak śnieżnie na dworze!
8
Qu'est-ce que le spasme de vivre
A la douleur que j'ai, que j'ai!
Czym życie, gdy niezmierzony
Ból usnąć nie może, nie może.
Tous les étangs gisent gelés,
Mon âme est noire: Où vis-je? Où vais-je?
Tous ses espoirs gisent gelés:
Je suis la nouvelle Norvège
D'où les blonds ciels s'en sont allés.
Jeziora pod lodu łożem,
Gdzież ja? Cóż ja? Skąd czerń się bierze?
Nadzieja pod lodu łożem:
Jam nowej Norwegii wybrzeże
Me niebiosa w chmurnym kolorze.
Pleurez, oiseaux de février,
Au sinistre frisson des choses,
Pleurez, oiseaux de février,
Pleurez mes pleurs, pleurez mes roses,
Aux branches du genévrier.
Z płaczem polećcie za morze
Ptaki zim, w czas deszczy i burz,
Z płaczem polećcie za morze,
Żałujcie mych żalów i róż,
Na gałązkach jałowca w borze.
Ah! comme la neige a neigé!
Ma vitre est un jardin de givre.
Ah! Comme la neige a neigé!
Qu'est-ce que le spasme de vivre
A tout l'ennui que j'ai, que j'ai!....
Ach, jak śnieżnie na dworze!
Me okno – sad oszroniony.
Ach, jak śnieżnie na dworze!
Czym życie, gdy niezmierzony
Żal usnąć nie może, nie może.
Wybór wierszy: Agnieszka Włoczewska
Opracowanie: Barbara Głowacka
Przebieg konkursu
Etap I – szkolny
Etap II – eliminacje
półfinałowe
Etap III – FINAŁ
Konkursu
utwór
miejsce
Zasady ustalają organizatorzy etapu szkolnego:
szkoła, do której
nauczyciel języka francuskiego oraz nauczyciel języka uczęszcza
polskiego danej szkoły
uczeń/student
Recytacja z pamięci 2 utworów : 1.Wiersz
obowiązkowy w jęz. polskim – wskazany przez
organizatorów Konkursu; 2. Utwór w języku
francuskim do wyboru z listy: Utwory do wyboru –
Wiersze poetów akadyjskich w języku francuskim.
Recytacja z pamięci 2 utworów :
1. utwór w jęz. francuskim prezentowany w II etapie, z
listy: Utwory do wyboru - Wiersze poetów akadyjskich
w języku francuskim;
2. powyższy utwór w tłumaczeniu na jęz. polski, z
listy: Utwory do wyboru - Tłumaczenia na język
polski.
III LO im.K.K.
Baczyńskiego w
Białymstoku, ul.
Pałacowa 2/1
Katedra Neofilologii
UwB - Wydział
Filologiczny,
Białystok,
Plac Uniwersytecki 1
termin
W terminie wyznaczonym
przez organizatora etapu
szkolnego – do 6.03.2012
(włącznie)
16.03.2012
30.03.2012
9